Kamil, urodził się 10 maja 1991 r. w Brzegu. Na pewno wiecie, że zajął 2 miejsce w 3 edycji programu Mam Talent. Wokalista, kompozytor i autor tekstów oczywiście muzyki reggae. Teksty są bardzo przekonujące i jak najbardziej do mnie trafiają. Piosenki typu : " Chodź ucieknijmy ", " Cisza ", " Dla Ciebie ", " Dni których jeszcze nie znamy ", " Szukając szczęścia " są jednymi z moich ulubionych. ;)
Anna Polcyn: Na koncercie naliczyłam pięć bisów, więc można
by powiedzieć, że to był kolejny występ. Potem przez ponad godzinę
rozdawałeś autografy. Skąd bierzesz tyle energii?
Kamil Bednarek: Na scenie byłem taki szczęśliwy, że nie wyobrażałem
sobie, żeby nie zagrać dłużej i nie wyjść do fanów. Dla mnie koncert to
nie tylko odgrywanie muzyki, ale spotkanie. Cieszę się, że ich mam, bo
dzięki nim cały czas się rozwijam. Mijają cztery lata od emisji
programu, w którym wszyscy mogli zobaczyć jak śpiewam. Jestem im za to
strasznie wdzięczny. Grechuta kiedyś powiedział, że artysta bez swoich
fanów jest nikim, bo dla kogo ma pisać? A w Gdyni była taka energia, tak
się cieszyłem, mam takie zakwasy na polikach, że z tych emocji jutro
chyba nie zjem śniadania.
AP: Wspomniałeś o Grechucie. Nie bałeś się podjąć tego
klasyku? (Kamil Bednarek na ostatniej płycie śpiewa „Dni, których nie
znamy” Marka Grechuty w odświeżonej wersji – przyp. red.)
KB: Ta piosenka towarzyszy mi od wielu lat, nie nagrałem jej specjalnie
na potrzeby filmu. Śpiewałem ten utwór, zanim jeszcze zacząłem grać
muzykę reggae. Bardzo mocno utożsamiam się z tym tekstem. W wywiadach
często podkreślam, że ważne są dni, których nie znamy, nigdy nie wiadomo
co się wydarzy jutro. Nie spodziewałem się, że będę w tak wielu
miejscach, że będę nagrywać na Jamajce, będę miał tyle fanów i to się
będzie tak rozwijać. Nagle w jednym dniu wszystko się zmieniło, a moje
życie obróciło się do góry nogami. Naprawdę warto wierzyć w to lepsze
jutro. Jeśli człowiek czegoś mocno chce, ale nie po to, by się tym
chwalić, tylko tak z głębi serca, to można ściągnąć to myślami.
Oczywiście ciężką pracą. Tak samo jak ja po programie, który nie jest
gwarancją tego, że będziesz zawsze grać.
AP: Nie dość, że nie zatonąłeś po programie, to jeszcze do głowy nie strzeliła ci sodówka. Jaka jest na to recepta?
KB: Przyjaciele i przede wszystkim dystans do samego siebie. Myślę, że
zawsze warto mieć w sobie pokorę, bo ona pomaga się rozwijać. Zawsze
będę chciał uczyć się od lepszych. Nigdy nie będzie czegoś takiego, że
stwierdzę: wow, jestem super. Jak teraz byłem na Jamajce i zobaczyłem,
jak można śpiewać, tworzyć muzykę, to mnie przygasili jak świeczkę.
Dostałem takiego klapsa w potylicę, że muszę wrócić i wziąć się do
roboty. Pierwsze co zrobiłem, to zadzwoniłem do mojego nauczyciela i
mistrza Jacka Rybitwa, który uczył mnie saksofonu. Wziąłem saksofon
altowy i ćwiczyłem cztery godziny. Potem nie mogłem nic jeść, bo
ustnikiem rozwaliłem sobie wargi. Ale wróciłem tak nakręcony. Naprawdę
warto mieć w sobie pokorę, bo wtedy łatwiej jest żyć. To taka część nas,
która pozwala wiele osiągnąć.
AP: Ostatnio stałeś się trochę podróżnikiem, byłeś na Jamajce. Czy takie dźwięki usłyszymy na najnowszej płycie?
KB: Poleciałem tam nie bez powodu. To był najlepszy pomysł, na jaki
mogłem wpaść. Oni przyprawili tę płytę jamajskim klimatem. Każdy kawałek
jest dla mnie mocnym przeżyciem, bo powstawał w gronie najbliższych,
przy wyjątkowych okazjach. Często mam tak, że gdy siądę do klawiszy, to
chcę zrobić coś do końca i cały czas gram. Ta płyta jest jakimś moim
zbiorem wspomnień i będzie się nazywać „Oddycham”. To dlatego, że
oddycham tymi wspomnieniami i to jest taki cały zbiór z tych dwóch lat.
Obrazują każdy punkt moich przeżyć.
AP: Doszły mnie słuchy, że na płycie będzie piosenka napisana przez Twojego tatę.
KB: Tak, mój tata napisał kiedyś utwór dla mojej mamy. Tata naprawdę
bardzo dużo pomaga nam w domu, jestem z niego dumny. Różnie bywało, a
teraz pokazał, że jest prawdziwym ojcem. W nagrodę nagrałem ten kawałek i
do tego Dean Fraser, saksofonista Boba Marleya, zagrał piękną solówkę.
Mam nadzieję, że wam się spodoba, bo jak ja go słucham, zawsze mam
dreszcze. Ta piosenka zawsze będzie mi się kojarzyć z nimi, ale na razie
niech to będzie niespodzianka. Niech wyjdzie, a potem będziemy się
chwalić.
AP: Pozostaje nam tylko czekać na nową płytę. Życzę ci dużo energii na koncertach i wielu fanów.
KB: Dziękuję i pozdrawiam wszystkich słuchaczy Radia Gdańsk.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz